Brytyjskie tropiki z duszą… i to nie jedną – Isle of Wight

15 czerwca 2008

Słońce, palmy i piaszczyste plaże. Do tego mnóstwo zabytków – od budowli wzniesionych przez Starożytnych Rzymian po dziewiętnastowieczne rezydencje rodziny królewskiej. Prawdziwy raj dla turystów, ale również… dla łowców duchów.

Isle of Wight – dawne rzymskie Vectis, dziś dumnie nazywana jest przez jej mieszkańców klejnotem w królewskiej koronie. I rzeczywiście, ta malutka wysepka, położona na południe od Mainlandu (tak Anglicy określają główną wyspę – red.), jest jedyną w swoim rodzaju, wśród Wysp Brytyjskich.

Wesołe jest życie staruszka

Nadmorskie miasto Ryde, położone na północnym krańcu Isle of Wight. To jeden z najważniejszych portów, do których przybijają statki pełne turystów. I to dość specyficznych turystów. Klimat tej położonej na południe od miasta Portsmouth wyspy ma podobno zbawienny wpływ na układ oddechowy i układ krążenia. Dzięki temu wyspa jest bardzo popularna wśród brytyjskich emerytów i rencistów.

- Odkąd pamiętam zawsze było tu więcej starszych ludzi niż młodzieży i dzięki temu miejsce to jest wręcz oazą spokoju – opowiada Johnatan, który mieszka na Isle of Wight od urodzenia. – Staruszkowie lubią tu przebywać do tego stopnia, że część z nich kupuje tutaj domy i żyje na wyspie aż do końca swoich dni – dodaje.

Więcej na stronie Tosi Wydry: http://e-lama.pl/artykul.php?id=1216